Jak dogadać się z psem? Otóż mój pies ma trzy miesiące, to mało, bo chciałabym żeby było więcej, bo tak i tak. On ma trzy imiona, które nadają mu ludzie: "oooo", "ale słooodziaaak", "jakii śliiicznyy" i tak co druga kobieta dostaje orgazmu widząc mojego bigla. Ja tam już nie widzę w nim nic takiego wspaniałego. No, może troszkę. Och, jakiegoż ja mam pięknego psa!
Takie użalanie się na pięknym pieskiem świadczy o tym, że ludzie jednak są wyczuleni na swojego rodzaju piękno, są empatyczni do pierwszej kupy. Pamiętam kiedy Boczek obsrał mi ścianę. Nie mogłam go ukarać, bo kupa była w zasięgu miejsca "czystości". Jedyne, co zrobiłam, to "dobry pies" i zaraz potem czuło się powiew powietrza od merdającego ogona.
I tu dochodzimy do sedna, do tego, co raczkuje u mnie, to żeby za wszelką cenę dopatrywać się tych pięknych cech u wszystkich brzydkich, innych i normalnych. Bywam bardzo wrażliwa na "piękno" świata, jeśli nie jest to oczywiście piękno mojego chłopaka, wtedy jest cofka!
W końcu idzie ślepy ulicą, nagle nad nim pojawia się stado gołębi i wszystkie zaczynają na niego srać. Ślepy tu się odchyla, tam omija, tu unika! Jaki z tego morał?
Otóż ślepy gówno widzi.
No i piękny filmik:
http://www.sadistic.pl/sila-slow-_-vt75431.htm
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz