20 lutego 2014

JUMP (Metoda skoczka)

Z serii Motywacja, czyli działu, gdzie poszukam sposobów na motywację, chciałabym napisać o innowacyjnej metodzie "Jump", która polega na zrobieniu czegoś kul pozbywając się w zupełności wyrzutów sumienia, wstydu, ego i wszelkiego innego gó**a, które śmieci naszą głowę podczas ryzyka.

Metoda JUMP jest świetna, jednak krótka. Stosujemy ją w sytuacji, kiedy jesteśmy na totalnym schyłku, dosłownie jakbyśmy stali na krawędzi i wiedzieli, że nie skoczymy... Ta metoda powoduje jednak, że skaczesz...
co jest po skoku? Dostajesz orgazmu w głowie, dzięki któremu wiesz, że to zrobiłeś, a reszta jest daleko za Tobą.

Metoda motywacji JUMP jest wbrew pozorom cholernie prosta i łatwa w użyciu.
Wyobraź sobie, że nie możesz czegoś zrobić, że nie wychodzi Ci to, że np boisz się gdzieś zadzwonić, bo zrobienie tego pierwszego kroku jest dla Ciebie czymś strasznym.

Przygotuj się więc do zrobienia tego kroku. To tak jakbyś wiedział, że za ogrodzeniem jest pies, który odgryzie Ci nogę, a Ty zbliżasz się do ogrodzenia, czujesz kropelki potu na czole i wiesz, że zaraz ośliniona morda tego zabójcy będzie na Ciebie się drzeć, szczekać i próbować Cię odstraszyć. Ty jednak wiesz doskonale, że jeśli wejdziesz na jego teren i uda Ci się przebiec bez ugryzienia, zdobędziesz wszystko. Tym wszystkim jest chociażby to uczucie "Zrobiłem to!", a nie "wolałem nie ryzykować, bo...yyy.."

1. No więc podejdź do bramy. Przygotuj sobie informacje, o których będziesz rozmawiał, zaplanuj. Jeśli podchodzisz zagadać do dziewczyny, to niczego nie przygotowuj, chyba, że tekst "dasz się zaprosić na kawę któregoś dnia?":)
2. Wyłącz myślenie. Tak jakby ktoś Ci wstrzyknął lek, który paraliżuje Twoje myślenie. To trudne, nawet ja bym nie umiała tak wyłączyć myślenia. Bądź więc tym wszystkim, co robisz: bądź podnoszonym telefonem, każdą cyferką, którą wybierasz, aby zadzwonić, bądź sygnałem, bądź powietrzem, które Cię otacza, bądź powieką Twojego oka, która musi nawilżyć je, bądź oddechem, które daje Ci życie i tylko na tym się skup w danej chwili.
3. Kiedy już usłyszysz w słuchawce "halo", krzyknij w myślach JUMP!!! i wtedy nic się Tobie nie oprze. Twoja pewność siebie będzie tak wysoko, będzie kulturalna, będzie odpowiedzialna, będziesz super! Jest dużo większa szansa na to, że nie dasz się zbić z tropu, że będziesz stabilny, profesjonalny.

Twoje myślenie wiele zmieni w tej sytuacji. Druga strona doceni Twój profesjonalizm i na pewno doceni jeśli będzie to przyznanie się do błędu. Pamiętaj, że nawet jeśli ta strona tego nie doceni, o ile będziesz to robił w ekologiczny sposób, to ona ma problem, Ty załatwiłaś/eś to profesjonalnie, Tobie się udało, Ty zaryzykowałeś!

Kto nie ryzykuje, ten nie ma!!!

Ihahahhaha!

14 lutego 2014

Afirmacje

afirmacje miłości, afirmacje opis, afirmacje opinie
Dzisiaj rano pierwszy raz od co najmniej miesiąca byłam na spacerze! W końcu czuć wiosnę, chociaż mamy jeszcze (już!) luty. Idzie luty, podkuj buty. Tu jednak morze radośnie obija się o brzeg, nawadnia piasek, mewy radośnie podskakują, a komary zaczynają gryźć na Mazowszu (wiem, byłam!)
No i poszłam na ten spacer. To dobry czas na to, aby przeanalizować pewne kwestie, ale koniecznie trzymać się zasady dobre i złe myśli na dobre, bo tak naprawdę w KAŻDEJ sytuacji jest wiele dobrego, jest wiele nauki i każdy jest w stanie dojść do takich wniosków, tylko kwestia CZASU!
No tak, bo nikt z nas nie dojdzie do fajnych wniosków tuż po tym, jak ktoś mu nawrzuca od chamów i debili. Tutaj nasuwa mi się sytuacja z autobusu:
- Panie, nie pchaj się tutaj na chama
- o przepraszam, nie wiedziałem z kim mam do czynienia ;)
______________________________________________________________________
Ponieważ tekstu jest dużo, postaram się zrobić streszczenie:
Poniżej jest dokładny opis afirmacji: krótkie wytłumaczenie czym one są, jak się powinno jest tworzyć, na co pomagają, jak powinno się je stosować i co z czym się je. Wszystko to oblane moimi komentarzami, które mogą Ci się nie spodobać. Pamiętaj jednak, że bariery są w Twojej głowie. Im więcej dystansu, tym dłuższe życie i więcej poczucia humoru.
_______________________________________________________________________

No dobrze, dobrze, do rzeczy!
Warto wykorzystać spacer, te pół godziny na to, aby wzbogacić siebie. I tu muszę dodać, że ja na spacerze biednieję, bo przeważnie chodzę po chleb, a chleb kosztuje i od razu jestem 4,5 w plecy. Bo to z żurawiną!
Bogacę się jednak duchowo, naprawdę się bogacę... Jak to robię?

Słowo klucz, to AFIRMACJE!
Co to jest? Otóż afirmacje to takie zdania, które powtarzamy sobie wciąż tak długo i sumiennie, że wchodzą nam w głowę i masz! Jest jednak kilka zasad afirmacji, o których każdy, ale to każdy musi wiedzieć!
Postaram się dokładniej opisać ten temat, czyli kto powinien robić sobie afirmacje, jak je konstruować, jak wpływają na naszą głowę i naszą przyszłość (co nam dają), ile czasu zajmują, jak długo powinno się je stosować itp.
Nie oszukujmy się! Afirmacja to manipulacja, na pewno opisują ją w książkach NLP (sprawdź se w necie, mi się nie chce tłumaczyć), ale afirmacje super pomagają, mają niesamowity wpływ na Twoją przyszłość, jednak to zabawa dla dużych i opowiedzianych dzieci i źle zastosowana może Ci bardzo zepsuć wiele spraw, czyli przed użyciem zapoznaj się z ulotką lub skonsultuj z lekarzem lub farmaceutą.

Tak więc, afirmacja to zdanie, które wypowiadasz (piszesz, lepiej!) w trzech osobach. Załóżmy, że masz na imię Ania i chcesz zmienić nastawienie do siebie i świata. Nie czujesz się kochana, nie szanujesz siebie i to brzmi pięknie jeśli sobie zdajesz sprawę, ale i tak większość z nas myśli, że są szczęśliwi, albo niewiele im trzeba do szczęścia, tylko pieniędzy. Błąd, kurde, błąd!

Przykład:
Ja, Ania kocham, lubię, szanuję siebie oraz innych ludzi
Ty, Aniu kochasz lubisz, szanujesz siebie oraz innych ludzi
Ona, Ania kocha, lubi, szanuje siebie oraz innych ludzi

Wyobraź więc sobie, że mówisz o sobie (Ja), mówisz do siebie (Ty), mówią o Tobie (Ona) i jak mantrę, każde zdanie powtórz 5 razy dziennie. Da Ci to 15 zdań, co wyjdzie około 20 minut pisania. Pisz w zeszycie, codziennie po 5 zdań każdej formy. Po 30 dniach z palcem w nosie, zaczniesz to czuć. Co będziesz czuł? Hmm, mogę opisać, że to jest zajebiste, bo każdy punkt widzenia zależy od pupy, ale jedno Ci zagwarantuję: poczujesz jak masz więcej energii, przyciągniesz nowych i fajnych ludzi, będziesz działał sprawniej i zauważysz jak wiele, wiele rzeczy w Twoim życiu się zmieniło chociaż wizualnie się nie zmieniły.
Podam pewne przykłady zaczynając od siebie:
Ja siebie nie kochałam, bo potrafiłam wpędzić siebie w takie głupie sytuacje, z których nie było wyjścia. Imprezy, picie wódki, bo to jest kul, fajny samochód, bo to jest kul, raj bany, bo to jest kul i z wyprzedaży klapki hawajany, bo to też ponoć jest kul. Drogi zakupy na kartę kredytową, palenie papierosów dla towarzystwa i wiele innych rzeczy, których normalnie bym żałowała, ale nie żałuję, bo wszystko jest po coś - jednak to oddzielny temat.
Moja siostra nie mogła schudnąć. Wciąż narzekała, marudziła, płakała, żarła, żarła, była gruba i coraz grubsza i dieta, i dieta i zaraz smakowity przegotowany makaron i żarcie u teściowej. To jedna z najgorszych rzeczy, kiedy próbujesz się odchudzać, a tak spasłaś rodzinę, męża i dzieci, że weź teraz powiedz sobie, że koniec frytków. A kto gotuje? Ty, dla rodziny, frytki właśnie! I weź tu nie podjadaj. No dobra, ja też mam z tym problem... bo w sumie też często podupadam i zjem sobie tabliczkę czekolady wedla z orzechami, JEDNAK... jak idę na siłownię, to robię ćwiczenia, czuję to, wiem, że robię to dla siebie. Dzięki afirmacjom.

Zenek nie miał pracy.
Zaczął pisać afirmacje, dzień w dzień, skrupulatnie dawał sobie 20-30 minut dziennie wśród rodziny, biegających dzieci, wychodził z pokoju, czilałt, restart, piszemy.. Nudne to, ale efekt przyszedł też jakoś po miesiącu. Ani razu się nie zawahał, praca znalazła się, świetna, bez oczekiwań Zenka na świetne zarobki. To połączenie wiary, przekonania, i innych, które sobie wkuł do bani i które spowodowały, że energia, nastawienie nie pozwoliły na inną możliwość jak nie na sukces.


Wiecie, co jest wspaniałego w afirmacjach? SYSTEMATYCZNOŚĆ! A wiecie, co ona za sobą prowadzi?
 

PISANIE AFIRMACJI PORZĄDKUJE NASZE ŻYCIE I POKONUJE BARIERY I PORZĄDKUJE NAM W GŁOWACH i w ogóle jest super!

Jeśli będziesz pisał lub pisała codziennie przez 20 dni afirmacje, czegokolwiek nie miałaby ona dotyczyć, wejdzie Ci to w nawyk, będziesz potrzebował porządku wokół siebie i w sprawach, które załatwiłeś lub aś.

Afirmacje więcej, o:

Kto powinien robić afirmacje?
Każdy, kto ma problem. Czyli w sumie każdy na świecie:)
Jeśli nie możesz sobie znaleźć chłopaka czy dziewczyny, to pisz afirmacje. Chodzi o to, że zmieni się Twoje myślenie, co zmieni Twoją energię, co zmieni Ciebie i zmieni ludzi w Twoim otoczeniu. W końcu spotkasz kogoś, kto poleci nie na cycki, a na energię, dobroć i życie stanie się cudowne. Żartuje, życie jest do dupy, ale nic nie jest fajniejszego jak dupa ( . )

Jak tworzyć afirmacje?
Ja, Ty, Ona/On - pisałam wcześniej.

Skład afirmacji:

  •  Zacznę od "nie", bo nie używać 'nie', bo 'nie' jest złe! To jest opisane w wielu nudnych książkach, ale szybko Ci przedstawię przykład:

"Nie myśl o świętym mikołaju" O czym pomyślałeś?
Tak więc jeśli skonstruujesz fajną afirmację "Nie lubię papierosów", to uwierz, że chcąc nie chcąc, Twój mózg je polubi i będzie zgrzyt i problem i fajki.

  • Jeśli jednak masz problem z wieloma rzeczami i w końcu ktoś Ci uświadomi, albo Ty sam (wow!), że masz problem z akceptacją samego siebie, miłością do siebie, zacznij od najprostszej afirmacji na świecie:

Ja, <imię> kocham, lubię, szanuję siebie i innych ludzi
Ty... Ona/On....

  • Afirmacja w czasie teraźniejszym: Ja, <imię> robię to, mam to, jestem.... Nigdy nie używaj "będę bogaty", bo może będziesz po śmierci, albo nigdy skoro "będę" nie nadejdzie.

Pamiętaj o innych ludziach, bo jak będziesz pisał o sobie "kocham siebie", wpadniesz w narcyzm. To jest Twój mózg, to naturalne, to naukowo potwierdzone*
(*na bazie amerykańskich naukowców jedząc kuchnię amerykańską 500lat temu)

I Ci pomoże, Twoje pieprzone ego się uśpi, a Ty będziesz przyciągał fajnych ludzi, a ja czekam tu na Ciebie, żeby Cię poznać i porozmawiać z Tobą i poopowiadamy sobie kawały :)

A jeśli afirmacja nie pomoże?
Tego też, kurcze, nie mogłam znaleźć w necie, a jeśli to nie pomaga, sprawdź czy nie warto zmienić afirmacji na taką, że wszystko wychodzi, jestem pozytywny i takie tam...
Oprócz tego, mogą być inne problemy na tle karmicznym, klątwowym, ale przestań już o tym myśleć, bo nic co ludzkie nie powinno być Ci obce i chociaż to się do ludzkich nie zalicza, jestem przekonana, że każde dobro zwalczy zło. Jeśli będziesz mieć problem, pisz na priva, to Ci strzelę jakiś numerek do tych specjalistów, co usuwają takie rzeczy.
No, to afirmacja pomoże i zapraszam na pomorze:)


Na koniec wstawię zdjęcie avocado, bo lubię avocado



BARDZO WAŻNA INFORMACJA!
Jesteś tylko (aż! ch** wie) człowiekiem. Masz prawo do błędów, do tego, że nie będzie Ci się chciało pisać i do tego, że Twoja cholerna podświadomość, czyli część mózgu, co ma złe przekonania, będzie się bronić. To bardzo ciekawe doświadczenie, bo mi np strasznie chce się spać jak sobie myślę o pisaniu afirmacji. Czemu? Bo ktoś tam w mojej główce nie chce robić mi krzywdy i kazać się zmieniać, bo to zmiany, radykalne, ale bez krwi i schiz. Efekt jest piękny, jednak droga nie zawsze asfaltowa i płynna. Warto jednak, bo przy tak małym nakładzie pracy, każdy będzie chciał w siebie inwestować swój cenny czas niż siedzieć na fejsie. O, właśnie! Miałam odebrać wiadomość na nim, pa!


WIEM, ŻE MOGĘ LATAĆ!






09 lutego 2014

początek

Kiedy siedzę w wannie lub biorę prysznic, przychodzą mi najfajniejsze myśli. Czasami podczas chodzenia gdzieś (iścia w sensie) też mnie bierze, a później zapominam. Raz, mimo wielu prób, udało mi się zrobić notatkę głosową. Samo przygotowanie jednak pożegnało moją wenę razem z elokwencją wypowiedzi jeśli taka istnieje.

Od długiego czasu nurtuje mnie absolutnie wiele wątków takich życiowych. Przez to, nie mam ani ochoty ani czasu na patrzenie w przyszłość i zastanawianie się jak ja to ogarnę, aby dogonić tych, co mnie przegonili w biznesie.
Kiedy kładę się spać, robię podsumowanie dnia, robię sobie plan na następny, później myślę, co mogę jeszcze zrobić i że może być tak wiele, ale rano mija to, jednak nie budzę się bez niczego. Tak po prostu, żeby trwać i być, bo to nadal dla mnie nie ma sensu.
Trzeba coś w życiu robić, no po prostu trzeba. Nawet jeśli się siedzi 5 lat w jaskini i modli, to jednak coś tam się już robi. Jeśli jednak wstaje się rano, pije kawę, marudzi, później idzie się kupić bułki, pali się papierosa, zagada się z Panią sąsiadką, później piwo, ukryta prawda, fakty, kolejne piwo i ze zmianą w następnych dniach menu i programu, to nadal dla mnie się nic nie robi i trzeba coś zrobić.

Do takiego modelu mi daleko, jednak wciąż się waham. Im więcej wkładam w siebie, tym ostatnio mniej wyjmuję. Zmęczenie materiału byłoby po jakimś dłuższym czasie, a ja tu dopiero sobie zaczynam żyć od 4 miesięcy. Za kilka dni będę mieć za sobą już ćwierć wieku, moja siostra, któa ma tyle samo lat i dni ma dwójkę dzieci. Rok temu, zżerała by mnie zazdrość, totalnie bym marudziła na życie, los i wszystko. Dzisiaj cieszę się z każdego dnia, z tego, że teraz mogę siedzieć w ciepłym ubraniu, pisać tutaj, być czysta, najedzona, mieć błyszczące włosy od odżywki, słuchać śpiewu ptaków na jutubie i cieszyć się tym, że są roztopy, że śnieg topnieje i tym, że nie jesteś totalnie chora od mokrych butów. Mogę wymieniać i wymieniać. Każdy z nas może wymieniać, ale chyba mało kto to robi. Powinniśmy, wszyscy, super by było!

To na dzień dobry!
Gosia